Ja i ten blog to sinusoida – albo siedzę cicho (blogowo) przez ~pół roku, albo sypię wpisami dzień po dniu… Ale to dobrze oddaje jak wygląda życie prawników w kancelariach: nigdy nie jest równo, 8:00-16:00 i do domu.

We wczorajszym wpisie o książce «AI dla prawników» wspomniałem przy okazji, że zapisałem się na „kursAI in law organizowany przez Tomka Zalewskiego, którego chyba nie trzeba przedstawiać (oraz Piotra Gałka – też ma wiele ciekawych skilli, zdecydowanie warto obserwować!). Zobaczcie zresztą sami, co pisze Marcin Maruta (tego mecenasa to tym bardziej nie trzeba przedstawiać… no ale jeśli ktoś się jeszcze nie zetknął – jest na mojej liście „TOP 10 obserwowanych”):

Nie wiem, czy określenie kurs to jest do końca dobre słowo, bo to jest tego rodzaju wydarzenie na naszej krajowej scenie LegalTechowej, że zasługuje na krótki osobny wpis.

Zwłaszcza, że zapisy na pierwszą edycję trwającą 6 miesięcy kończą się dziś (21.05.2026) o 23:59. Last call.

AI a prawnicy dzisiaj i jutro

Sam od kilku (kilkunastu?) dobrych miesięcy jestem w fazie – co chwilę – zbierania szczęki z podłogi, gdy odkrywam, co dziś potrafi technologia (korzystając stale i równolegle z Claude / Gemini / Copilota / Libry na różne sposoby) i zastanawiania się, jak dalej wpłynie to na nasz codzienny model pracy – co powinniśmy dziś zrobić, żeby nie obudzić się z przysłowiową ręką w nocniku. Bo jedno jest pewne – następuje ogromny transfer kompetencji między branżami. Jakże łatwiej jest mi dzisiaj coś oprogramować – nie znając programowania, czy zrobić w parę minut atrakcyjną grafikę czy filmik – nie będąc grafikiem ani montażystą. Przy czym działa to oczywiście w obie strony. Ileż rzeczy i umiejętności stricte prawnych – zwłaszcza na tym bazowym poziomie – jest dostępnych dziś dla nie-prawników…

Nie mam dzisiaj dobrych odpowiedzi na te pytania, nie będę mieć ich też jutro ani za miesiąc, ale jedno jest pewne: kto zamierza jeszcze pracować w zawodzie przez nabliższe 10/20/30/40(?) lat i chce być konkurencyjnym prawnikiem, nie bardzo może siedzieć biernie. Na pewno więcej prawników ma podobne zagwozdki. A nic nie działa na takie sytuacje lepiej niż otwarta wymiana doświadczeń i poglądów z ludźmi, którzy mają podobne przemyślenia. I to jest chyba największa wartość tego kursu.

Społeczność + kurs

Społeczność. To jest moim zdaniem największa wartość.

Bo o ile oczywiście po zapisaniu się i zalogowaniu widać, że jest tam tradycyjny element e-learningu (lekcje/wideo + certyfikat), to zasadnicza wartość – moim zdaniem – leży gdzie indziej: w społeczności.

Tomek Zalewski mówi w nagraniach i pisze w mailingu, że zależy mu na zbudowaniu czegoś, co pożyje dalej – także po formalnym końcu kursu. I ja mu wierzę, kupuję to. Widząc choćby, ile fajnych rzeczy udało się zrobić dzięki założonej przez niego fundacji LegalTech Polska. Zresztą już po pierwszych spotkaniach dla early birds czuć i widać, że to nie jest projekt typu «zmonetyzuj i zniknij».

Oczywiście jest też w tym projekcie naturalnie element komercyjny, ale uważam, że zamiast marudzić na cenę należy go prędzej podziwiać za to, jak wspaniale można przekuć na sukces finansowy status eksperta w danej dziedzinie. A tego już nie da się kupić tak po prostu, na to trzeba wcześniej uczciwie i ciężko zapracować. Jest to też na pewno marketingowy i sprzedażowy majstersztyk. Jako klient – czuję, że (mnie) dobrze podeszli sprzedażowo. Ale w dobrym tego słowa znaczeniu.

Bliżej klubu niż kursu

Życzyłbym sobie i całej społeczności – oraz oczywiście Tomkowi z zespołem – aby rozwinęło się to w takim kierunku.

Wyobraźmy sobie różnicę między dostępem do najlepszej bazy orzeczeń – a dostępem do zespołu, do którego możesz w każdej chwili wejść i zapytać: «słuchajcie, mam ciekawy przypadek, jak byście to ugryźli?». W pierwszym wariancie masz informację. Na pewno dobrą i sprawdzona, ale suchą, z którą zostajesz sam. W drugim – masz rozmowę, sparring-partnera, drugą parę oczu i czasem cenne (chociaż nie zawsze miłe, ale w sumie zbawienne) «no nie, źle to widzisz, popatrz na to inaczej».

Zobaczymy, czy tak będzie w rzeczywistości, ale AI in law jest w założeniach zdecydowanie bliżej tego drugiego wariantu.

Chciałbym, żeby to było miejsce, gdzie nie tylko można nabyć lub pogłębić niezbędne podstawy i bazę – ale też po to, żeby móc wprost porozmawiać z prawnikami, którzy faktycznie wdrażają AI w praktyce, testują narzędzia, dzielą się wciąż świeżymi wnioskami i nie boją się przyznać, że coś im nie wyszło.

Oczywiście czy tak będzie, to już w dużej mierze zależy też od użytkowników, ale ja zamierzam się do tego aktywnie dołączyć. Miejsce jest. I super, bo stworzenie branżowego forum to wartość, którą trudno przecenić. Oczywiście dostęp do tego klubu musi być w jakiś sposób reglamentowany.

Co widać od kuchni na pierwszy rzut oka

Dwa screeny co widać dziś po zalogowaniu. Mam nadzieję, że Tomasz się nie pogniewa – bo ten wpis nie był w żaden sposób ustalany z Tomaszem.

Całość oparta jest na platformie Skool: Discover Communities or Create Your Own. W wersji zaadoptowanej dla aiinlaw.pl na start wita nas oczywiście Community – gdzie jest od razu widoczne forum.

Classroom – moduły lekcyjne z ciekawymi tematami: podstawy AI dla prawników, metodyka pracy z AI, podstawy promptingu, context engineering i asystenci AI, wdrażanie AI w organizacji – same ciekawe tytuły. A to nie wszystko.

Calendar – z zaplanowanymi wydarzeniami (już niedługo specjalne spotkanie z cytowanym na wstępie Marcinem Marutą).

Members – można poznać członków i smaczek – Map: geograficzna mapa członków – do nawiązania bardziej lokalnych relacji – świetna sprawa.

Jest też aplikacja na smartfona.

Komu polecam (i czemu zwłaszcza teraz)

  • Tym, którzy dopiero zaczynają z AI – oczywiście; dostaniecie porządną bazę, sieć ludzi w tej samej fazie i kogoś, kogo można zapytać o tzw. «głupie» pytanie (sam potrafię takie czasami zadawać…)
  • Tym, którzy już AI używają na co dzień – jest duża szansa, znajdziecie kolegów po fachu na podobnym poziomie zaawansowania, z podobnymi pytaniami, na które mają swoje odpowiedzi,
  • Tym – zwłaszcza! – którzy w kancelarii lub firmie pełnią rolę partnera / osoby organizującej pracę innym – jeśli szukacie dalszych kompetencji i odpowiedzi na trapiące nas wszystkich pytania – to może to być dobre miejsce żeby znaleźć odpowiedź na jedno z pytań, które mnie gryzie – jak kształcić i wdrażać młodszych prawników, którzy już potrafią na prośbę o przygotowanie czegoś odpowiedzieć:

«OK, zaraz coś Ci wygeneruję» (!)

Ostatnie ~rok-dwa to czas największego boomu AI w naszym zawodzie, a sieć aktywnych praktyków – power-userów rozmawiających na bieżąco, to może być jakaś realna obrona przed pozostaniem w tyle.

Jak w kolarstwie (moja miłość): jak idzie zaciąg, to albo się zbierasz, albo zostajesz sam. Też dojedziesz. Ale znacznie później, wolniej. Do tego pod wiatr zdecydowanie bardziej się zmęczysz.

Do zobaczenia w środku 🙂

PS

Ten wpis nie był w żaden sposób sponsorowany ani w jakikolwiek sposób ustawiony, nie był też konsultowany z Tomaszem przed publikacją – po prostu uważam, że warto chwalić i zarekomendować dobre rzeczy, które samemu by się kupiło (co zresztą już się stało).