Rafał Szymkowiak, naczelny frontman „naszej” poznańskiej – znanej i szanowanej – kancelarii PragmatIQ jest dla mnie nieustannie wzorem, jeśli chodzi o życiowe i zawodowe ADHD. Mało kto ma ten rzadki dar, że dobre pomysły biznesowe i marketingowe jest w stanie przełożyć na imponującą realizację. Najbardziej rozpoznawalną inicjatywą jest sztafeta EKIDEN PragmatIQ, organizowana nad poznańską Maltą od 2013 r. – bieg drużynowy, w którym też dzielnie startujemy. 💪

Tym bardziej zafrapowało mnie zaproszenie na premierę „albumu fotograficznego” – połączone ze spotkaniem z autorem zdjęć (poznański fotograf Michał Sawiński, Drone&More) oraz koncertem Szymona Siwierskiego – poznańskiego pianisty i kompozytora, który skomponował muzykę specjalnie na tę okoliczność(!).

Akurat tego dnia byłem służbowo w Warszawie i w sumie w pierwszym odruchu wolałbym się po powrocie położyć na kanapie… ale zaproszenie potwierdzone, więc ciężkim grzechem byłoby się nie pojawić.
I dzięki Bogu, bo dawno nic nie zrobiło mi mentalnie tak dobrze, jak ten wieczór.

Uwielbiam dobrą fotografię, miłuję nasze miasto, podziwiam każdego, kto dobrze gra na pianinie. Ale na co dzień wszystko pędzi, terminy gonią, klienci cisną, do tego robimy i scrollujemy setki zdjęć na smartfonie. To w zasadzie jeden wielki strumień, który płynie obok nas bez przerwy.
Rzadko kiedy mamy okazję, aby posiedzieć chwilę w spokoju przy nastrojowej muzyce, zatrzymać się nad niesamowitymi ujęciami miejsc, które znamy na co dzień, ale z zupełnie innej, przyziemnej perspektywy.
Sama premiera była zorganizowana wyjątkowo.
Z rozmowy z autorem zdjęć, Michałem Sawińskim, dowiedzieliśmy się, ile cierpliwości i samozaparcia trzeba mieć, aby złapać wschód słońca, mgłę czy tęczę – w tym konkretnym miejscu. Albo ile formalności trzeba dopełnić, aby legalnie latać dronem w miejscach, gdzie zwykłemu zjadaczowi chleba tego nie wolno robić. Michał wie co mówi – fotografuje nasze miasto z powietrza praktycznie odkąd drony w ogóle się pojawiły na rynku i przez te ~10 lat zebrała mu się kolekcja, która naprawdę robi wrażenie. To tysiące zdjęć, ale do albumu załapało się tylko nieco ponad dwieście.
Jestem ogromnym fanem fotografii właśnie dlatego, że pozwala uchwycić te ulotne chwile i zatrzymać je na dłużej. Ale żeby to zadziałało, ktoś musi z tej rzeki wyłowić prawdziwe perełki. Nie zawsze mamy na to czas czy umiejętności. Dlatego każdy, kto pozwala nam te perełki zobaczyć, zasługuje na szacunek i uwagę.



Do tego wszystkiego zdjęcia z powietrza mają w sobie to coś, czego nie da się podrobić. Pokazują zupełnie inaczej miejsca, które znamy na pamięć z chodnika albo zza kierownicy. Niby ten sam, dobrze znany Stary Rynek, te same ulice i skwery – a jednak nie te same.

Fajnie ujął to Rafał: tego typu zdjęcia pozwalają na chwilę się oderwać i spojrzeć z innej perspektywy na codzienne rzeczy. A z tego płynie uniwersalna rada dla praktycznie wszystkich problemów, z którymi mierzymy się każdego dnia: często nie ma nic lepszego niż spojrzeć na sprawę z innej perspektywy i złapać dystans. Dosłownie i w przenośni.
Dzisiaj możemy wspaniale miksować przekaz audiowizualny i pięknie wzbogacić taki pokaz zdjęć.
Do tego projektu Rafał zaprosił też młodego poznańskiego pianistę, Szymona Siwierskiego.

Dzięki temu pokazowi zdjęć towarzyszyła muzyka na żywo. Spokojne, wyciszające dźwięki pianina i do tego miejsca, które niby znamy na co dzień, ale z perspektywy, z jakiej wcześniej ich nie widziałem. Wszystko to podziałało na mnie jakoś tak… uspokajająco. Dawno czegoś takiego nie doświadczyłem. Wiem, że parosekundowe nagranie z telefonu nie do końca odda ten klimat, ale pozwoli poczuć choć namiastkę:
Opisuję jak było na premierze, ale każdy też może tego w jakimś stopniu doświadczyć. W albumie są kody QR, które przenoszą do filmów nakręconych w miejscach pokazanych na zdjęciach. Z tą muzyką w tle – co nadaje całości zupełnie wyjątkową aurę. Super sprawa.

Do tego papier. W dobie zalewu zdjęć cyfrowych coraz rzadsze medium. Daje to zupełnie inne doświadczenie obcowania ze zdjęciem, bo albumu się nie scrolluje jak ekranu, ale po prostu ogląda. Album swoje waży, papier ma swoją fakturę, pachnie farbą drukarską. Warto czasami wrócić do takich oldskulowych metod – jak to się dziś mówi – konsumpcji treści.
Jest w tym projekcie jeszcze coś, co mnie, jako poznaniaka, po prostu cieszy: lokalny patriotyzm. Poznański wydawca, poznański fotograf, poznański pianista. I nasze piękne miasto w roli głównej. To kolejny dobry powód, aby mieć ten album w swojej bibliotece.
Pod choinkę zamiast fancy skarpetek albo kolejnej butelki wina
Jako że święta zbliżają się wielkimi krokami – a wraz z nimi czas wigilii (też firmowych) i prezentów (także biznesowych), ten album to świetny pomysł na prezent dla każdego Poznaniaka. Ale też może to być ciekawa propozycja, jeśli chcemy komuś pokazać piękno naszego miasta.
Gdzie kupić?
Album wydało Wydawnictwo PragmatIQ. Kupicie go w sklepie kancelarii PragmatIQ, a więcej o projekcie znajdziecie na specjalnej stronie poświęconej temu projektowi – spacernad.pl.
Ja swój zapas już zgromadziłem:

Dobrego odbioru!
