Jakiś czas temu zgłosił się do mnie prof. Ryszard Sowiński (https://www.linkedin.com/in/ryszardsowinski/) z prośbą o krótki wywiad związany z moją aktywnością blogową, który mógłby wykorzystać przy pracy nad raportem przygotowywanym na zlecenie Krajowej Izby Radców Prawnych „Strategie konkurowania indywidualnych kancelarii radców prawnych„.

Odbieram dziś pocztę i widzę wiadomość, że w radcowskim extranecie podwieszono publikację.

Zdarza mi się krytykować działalność samorządu – zwłaszcza na polu ciągle za małej edukacji w zakresie technicznych aspektów warsztatu pracy prawnika – ale z punktu „szeregowego radcy” muszę uczciwie przyznać, że ten raport to naprawdę kawał dobrej roboty. Widzę sensowne działanie nakierowane na przygotowanie rzeczywiście użytecznej publikacji, zwłaszcza dla tych radców, którzy chcieliby w bardziej metodyczny sposób spojrzeć na siebie względem konkurencji, ale brakuje im dobrego przewodnika, budżetu, czasu lub jeszcze czegoś, co może i jest przeszkodą, ale częściej po prostu wymówką, żeby ponarzekać na otoczenie.

Okładka Raportu

Trzy filary sukcesu: strategia, kompetencje i sprawna organizacja

Oprócz trafnej diagnozy rzeczywistości otaczającej prawników raport zawiera mnóstwo praktycznych wskazówek i porad, które nie tylko skłaniają do głębszej refleksji na temat swojej drogi zawodowej, ale pozwalają każdemu radcy na własne ćwiczenia praktyczne w postaci zbudowania swojej indywidualnej strategii rozwojowej. Serio. Można użyć tego raportu jako swoistego „bryka”, który w pigułce przedstawia wszystkie kluczowe aspekty doradztwa normalnie oferowanego komercyjnie. Jest miejsce na własne odpowiedzi – wystarczy przysiąść i się trochę pozastanawiać nad sobą i swoją kancelarią. Po lekturze mam takie poczucie, że gdybym dostał w swoje ręce to opracowanie parę lat temu, prawdopodobnie oszczedzilbyśmy trochę pieniędzy.

Spis treści

Baza raportu: m.in. wywiady

Gdzie ten mój tytułowy mały wkład w Raport? Ano w tych „wywiadach z 24 prawnikami z różnych segmentów rynku„.

Fragment raportu dot. uwag metodologicznych

Niestety nie mogę Raportu udostępnić publicznie – choć moim zdaniem równie dobrze mógłby trafić do oficjalnej części strony internetowej KIRP. Podziałałoby to jeszcze lepiej marketingowo i PR-owo.

Kto z czytelników dostępu do extranetu nie ma (albo dawno tam nie zaglądał – tak jak ja, dowiedziałem się dziś przy logowaniu, że pora na wymianę legitymacji), musi się zastanowić, z którym radcą pozostaje w takim stosunku towarzyskim, że mógłby zajrzeć do raportu w ramach tzw. użytku osobistego w rozumieniu art. 23 Prawa Autorskiego 😉

Mogę jednak wrzucić na bloga tekst, który powstał po rozmowie z prof. Sowińskim.

Robię to tym chętniej, bo w międzyczasie zmieniła się koncepcja redakcyjna i ostatecznie w raporcie nie pojawiły się imienne wypowiedzi poszczególnych osób. A że rozmowa jest swego rodzaju podsumowaniem tego, co się na blogu pojawiało do tej pory, trochę szkoda mi zostawiać tekst tylko „do szuflady”. Jak zawsze można się przecież ze mną nie zgadzać i dać temu upust w komentarzach – do czego jak zawsze zachęcam.


*


WYWIAD Z MECENASEM ŁUKASZEM POŁOMSKIM

Łukasz Połomski, radca prawny specjalizujący się w sporach budowlanych, autor bloga SprawnyPrawnik.pl, pomysłodawca programu Attachi, wspierającego skład i kompletowanie pism z dużą ilością załączników.

RS: Obserwuję często jak wiele można by w kancelarii usprawnić wykorzystując proste pomysły lub narzędzia, które prawnicy mają już „pod ręką”.

ŁP: Zgadzam się z Panem. Konkurencyjność niewielkiej kancelarii można bardzo podnieść, choćby przez lepsze wykorzystanie popularnych narzędzi biurowych, żołnierski porządek w plikach czy skrupulatne liczenie czasu pracy.

Co można osiągnąć na przykład dzięki lepszemu wykorzystaniu typowych programów biurowych?

Przykładów mogę podać mnóstwo. Zacznijmy od Worda. W nim można zautomatyzować wiele powtarzalnych czynności, na przykład za pomocą innego wykorzystania autokorekty czy funkcji szybkich części. Można za ich pomocą zachować fragmenty lub całe bloki tekstu, który często powtarza się w pismach. Potem, podczas pisania kolejnego, edytor sugeruje wstawianie całych fragmentów tekstu – wystarczy wcisnąć „Enter”. Ciągle niewielu prawników tego używa. Pomaga też inteligentne korzystanie z szablonów dokumentów czy zaawansowana praca na stylach – na przykład można prosto wygenerować listę załączników do pisma lub umowy, nieco inaczej korzystając z funkcji spisu treści. Świetnie też sprawdzają się odsyłacze, które w umowach automatyzują numerację zmieniających się paragrafów – to wszystko prawnik ma pod ręką.

A jeżeli chodzi o komunikację w zespole? Albo z klientami?

Sensowne jest na przykład odejście od maili na rzecz pracy na wspólnych dokumentach. Jak się negocjuje umowy to pojawia się często taki „ping pong maili” z kolejnymi wersjami plików. Zamiast tego warto korzystać z pracy na dokumentach wspólnych i to nie tylko w zespole ale też z klientem albo nawet z prawnikami drugiej strony. Po co 15 wersji plików? To strata czasu i pieniędzy, łatwiej też o pomyłkę co do aktualnej wersji.

Obserwuję też często duży dystans prawników do pracy zdalnej, szczególnie przy wykorzystaniu wideokonferencji.

Tak, potwierdzam. Oczywiście nic nie zastąpi osobistego kontaktu, ale czasami naprawdę można sobie darować całodzienną podróż na godzinne spotkanie. Klienci tego używają, więc dlaczego nie mieliby tego robić prawnicy? Zamiast jeździć po Polsce mogą przecież widzieć się z klientem, udostępniać ekran czy redagować wspólny dokument online. Tylko trzeba się odważyć, przełamać się. I to się zresztą dzieje, ale ciągle to jest „nowinka”, a powinien być standard. Niestety ciągle dominuje stereotyp „prawnika” jako  archaicznego typa.

Czy może Pan wrócić do kwestii redagowania dokumentów?

Tak, jest wiele prostych technik, które pozwalają się szybciej poruszać po dokumentach i plikach, szczególnie w obszernych sprawach. Aktywne korzystanie z hiperłączy pozwala na przykład „skakać po dżungli dokumentów jak małpka”. Nie trzeba do tego systemu kupionego za nie wiadomo jakie pieniądze – wystarczy mieć porządek w plikach i odsyłacze do powiązanych dokumentów. Można też skorzystać z prostych narzędzi, które automatyzują przygotowywanie załączników. Np. „Attachi” – narzędzie, które stworzyliśmy w naszej kancelarii pozwala na kompletowanie dużego pisma procesowego w 10% czasu, który poświęcaliśmy kiedyś. Nad przygotowaniem załączników w dużej sprawie budowlanej dwie osoby potrafiły pracować przez całe dwa dni.

A oprócz oprogramowania, co warto poprawić w zakresie samej techniki pracy?

Kapitalne usługi daje trening nad szybkością pisania na klawiaturze czy szersze korzystanie ze skrótów klawiaturowych.

Jak Pan spyta prawnika jak pisze na klawiaturze, to każdy powie, że szybko. Tylko czy to zmierzył? Czy porównał się z wynikami innych? A przecież szybkie pisanie bezwzrokowe to są gigantyczne oszczędności czasu pracy – sekundy zliczają się w minuty, minuty w godziny, a na koniec ma Pan dodatkowy tydzień wolnego czasu, który można wykorzystać na inne sprawy. Tylko problem jest na wejściu, żeby się przemóc. Poza tym rozmowy z klientami np. na temat godzinowego rozliczana czasu pracy są łatwiejsze, jeśli od razu widać, że ten prawnik swoimi narzędziami wywija jak sprawny rzemieślnik i para nie idzie w gwizdek, ale w merytorykę.

Co mógłby Pan przekazać radcom prawnym prowadzącym indywidualne kancelarie radcowskie?

Żeby nie mieli kompleksów wobec prawników z wielkich firm prawniczych. Bo jak zaczną używać umiejętniej tych technologii, do których już mają dostęp, to łatwiej być dla nich godnymi konkurentami w wielu aspektach.

I mam też apel do samorządu radcowskiego i wydziałów prawa – nikt prawnikom na całym etapie ścieżki zawodowej nie pokazuje na większą skalę podstawowych technik optymalizujących pracę. Przynajmniej ja nie miałem tego w odpowiedniej ilości ani na studiach, ani na aplikacji. Jak się porówna z jaką biegłością absolwent studiów ekonomicznych posługuje się Excelem do tego, jak absolwent prawa zna Worda, to moim zdaniem widać gigantyczną różnicę.

Mój apel to więcej edukacji z podstawowych umiejętności, zwłaszcza na początku kariery. To jest tak jak w sztuce kuchennej – jak inteligentny kucharz nauczy się podstawowych technik gotowania to potrafi wyczarować cuda.